niedziela, 12 lipca 2015

Rozdział #5

Czytasz  = komentujesz

***

"Idę szkolnym korytarzem. Nagle ktoś mnie łapie za rękę. To był Danny.
- Anne, muszę ci coś wyznać.
- Tak?
- Wstawaj!
- Co...?"
- Ann wstawaj. Mama cię woła na dół.
- Która godzina Polly?
- 8:06.
- Dobrze. Powiedz, że zaraz przyjdę.
Pauline zawsze musi mnie budzić w najlepszym momencie. Ale trzeba żyć dalej. Ubrałam się w to:


i zeszłam na dół.
- Cześć córciu.
- Dzień dobry mamo.
Zrobiłam sobie kanapki z serem, pomidorem, ogórkiem i usiadłam przed telewizorem.
Nagle zadzwonił telefon. Odebrała Pauline.
- Dom Grier'ów. Mówi Pauline. W czym mogę pomóc? - ona zawsze lubi się wydurniać.
- Tak, oczywiście. Anne, Agnes dzwoni!
- Idę... Hej Aggie.
- Hejka Ann. Chciałabyś o 13:00 do kawiarni.
- Jasne. Zgaduję, że później pójdziemy do sklepu?
- Czytasz w myślach. Więc do!
- Do! - i odłożyłam słuchawkę. Jest 8:53. Mam około 4h dla siebie. Chyba napiszę coś na blogu.

***

"Jestem STRASZNIE zmęczona (chociaż niedawno wstałam). Ale za 4h idę spotkać się z moją przyjaciółką. Najlepsze jest to, że jest już... WEEKEND!!! Nareszcie... Byłam strasznie zmęczona całą tą szkołą. Tym bardzie, że w tym tygodniu działo się tyyyyyle rzeczy." Weszłam na YT i włączyłam pierwszą lepszą piosenkę jaka była. Chyba 5 Seconds of Summer - Don't Stop. Pisałam dalej bloga. "Miałam piękny sen. Szłam szkolnym korytarzem. Pan X... wiem, że chcecie wiedzieć kto to, ale w tym momencie nie mogę tego ujawnić. Lecz wracając do snu: Pan X złapał mnie za rękę i chciał coś powiedzieć, ale moja siostra mnie obudziła. Tak jest za każdym razem. Nie cierpię jej -.-
To chyba wszystko, nie mam co więcej pisać. Zostały mi 3h 33 min dla siebie.
Narazka ;)"


***

- Cześć Agnes!
- Cześć Ann!
- Dobra,to gdzie idziemy najpierw?
- Widziałam śliczną sukienkę dla ciebie w jednym sklepie. Chodźmy!
Agnes pociągnęła mnie za rękę. Sukienka była naprawdę śliczna.
Pomyślałam, że kupię coś dla Polly i znalazłam tę śliczną sukienkę.
Powinna się jej spodobać. Później poszłyśmy na manicure.
Mój:
Agnes:
Następnie udałyśmy się, aby kupić jakieś gry. Długo szukałyśmy czegoś fajnego, aż wreszcie znalazłyśmy to:
Wiem, że to gry bardziej dla chłopaków, ale kocham takie gry!
Zaszłyśmy jeszcze kupić jakieś książki. Agnes nic sobie nie kupiła. Ja kupiłam to:

Wesołe i zmęczone zaszłyśmy do kawiarni.

***

*18:37*
- Hej Polly! - krzyknęłam wchodząc do domu - Mamy nie ma?
- Hejka. Nie, poszła na zakupy.
- Ok. To ja lecę na górę... A! Jeszcze jedno. Mam dla ciebie sukienkę. Podoba ci się?
- Jest śliczna. Dziękuję...
- Nie ma za co. - i pognałam na górę. Włączyłam komputer i odpaliłam GTA V.
Spać poszłam dopiero o 1:04.

***

*Następnego dni rano*
"Anne, wstawaj szybko. Wejdź na stronę naszej szkoły. SZYBKO!" SMS od Agnes. To była pierwsza rzecz jaką przeczytałam po przebudzeniu. Była chyba 7:18. Czego ona chce ode mnie tak wcześnie?! Ale jeśli już nie śpię, to sprawdzę. "Uczniowie! Mamy przyjemność gościć słynnego dziennikarza! Dnia jutrzejszego będzie możliwość zapisania się do gazetki szkolnej..." Szybko chwyciłam telefon i zadzwoniłam do Aggie. Zanim zdążyłam coś powiedzieć usłyszałam:
- Siemka Ann. I co? Widziałaś?
- Tak, ale nie rozumiem, o co ci chodzi.
- No jak to o co?! Żebyś zapisała się do gazetki szkolnej!
- Po co? Nie nadaję się tam.
- Śmieszna jesteś. Prowadzisz najlepszego bloga. A teraz swoje zdolności będziesz mogła pokazać całej szkole!
- OK! Zastanowię się nad tym.
- Dzięki kochana! Narka.
- Narka.
Ta gazetka szkolna to nie jest wcale taki głupi pomysł. Może nawet fajnie by było.
Z rozmyślań wyrwał mnie krzyk Polly:
- TATA! TATA! ANN! TATO PRZYJECHAŁ! - byłą ją słychać w całym domu.
Szybko zeszłam na dół przywitać się z ojcem. Podeszłam do niego i się przytuliłam.
- Cześć tato. Jak było we Francji?
- Byłem tak chyba 6 razy. Za każdym razem widziałem to samo. Kiedyś was tam zabiorę. Lecz teraz przywiozłem wam to. - powiedział i położył na stole naszyjnik dla mamy, kolczyki dla Pauline i bransoletkę dla mnie.
- Są śliczne! - pisnęła Polly.
- Racja! Są odjazdowe.
Wszyscy usiedliśmy na kanapie i słuchaliśmy opowieści taty. Nagle zamilkł. Po chwili zapytał:
- A jak tam u was? Macie coś ciekawego do opowiedzenia? - zaskoczyło mnie to pytanie. Nigdy się nie pytał o takie rzeczy.
- Ja chyba zapiszę się do gazetki szkolnej. Ale nie jestem jeszcze do końca... - nie skończyłam mówić, ponieważ wszyscy zaczęli coś gadać, lecz nic nie zrozumiałam. Kiedy wszyscy się uspokoili, tata powiedział:
- To cudownie córeczko. Na pewno cię przyjmą.
- Tak, gwarantuję to - mama prawie płakała.
- Jestem jestem z ciebie taka dumna - Polly udawała wielkie poruszenie kładąc jedną rękę na czoło,a drugą wachlując się.
Wszyscy zaczęli się śmiać. Porozmawialiśmy jeszcze trochę, a później mama przyniosła obiad. Po obiedzie poszłam na górę. Włączyłam laptopa, weszłam na mojego bloga i zaczęłam pisać:
"Boże, zapomniałam, że dzisiaj przyjeżdża mój ojciec! Jak już kiedyś pisałam, mój ojciec jest biznesmenem i jeździ do krajów na całym świecie w różnych sprawach. Już 6 raz był we Francji. Tym razem przywiózł mi bransoletkę:
Prawda, że piękna ♥! Kocham mojego tatę! Ale odchodząc od tematu... Chyba zapisuję się do gazetki szkolnej :). Nie jestem jeszcze pewna, ale to chyba dobry pomysł. Narazka" 
Nie miałam weny na zakończenie. Usiadłam na łóżku i zaczęłam czytać książkę. Po 3 rozdziałach zeszłam na dół. Na kanapie siedziała Polly oglądając Nickelodeon.
- Gdzie tata i mama?
- Poszli gdzieś. - odpowiedziała obojętnie.
- Ale gdzie?
- Nie wiem. - nie widziałam sensu kontynuacji tej rozmowy. Weszłam do pokoju i zaczęłam słuchać muzyki. Około 1h później zaczęłam sprawdzać Facebook, Instagram, Twitter, We Heart It, Vine, Snapchat. Nagle usłyszałam jakieś śmiechy na dole. Wyjrzałam za drzwi. Pauline też słuchała co się dzieje. Podeszłam trochę do schodów. Zobaczyłam tatę i mamą pijących wino i siejących się na całe gardło. Wyglądali tak słodko. Odsunęłam się od schodów i pokazałam dla Polly kciuk w górę. Ona uśmiechnęła się do mnie i zniknęła w swoim pokoju.
Była 18:52. Pomyślałam, że wezmę kąpiel. Wzięłam moją ulubioną pieżamę z pieskami i kotkami, ręcznik i poszłam do łazięki. Po kąpięli wskoczyłam do ciepłego łóżka i prawie od razu zasnęłam.

***

*Następnego dnia, przed lekcjami*
Czekam przed salą gazetki szkolnej. Strasznie się denerwuję. Wśród uczniów zobaczyłam Liz i chłopaka, który na pewno się u nas nie uczył. Muszę przyznać, że był naprawdę ładny. Po 15 minutach przyszedł wysoki męszczyzna z koziął bródką. Ubrany był bardzo elegancko. Otworzył drzwi i weszliśmy do środka. Kiedy wszyscy zajęli miejsca (Liz 2 ławki za mną), wysoki męszczyzna przedstawił nam się i opowiedział o swojej pracy. Trochę przynudzał. Przez całe jego przemówienie wydawało mi się, że ten "nowy" chłopach gapił się na mnie. Później wysoki męszczyzna puścił kartkę i każdy miał się wpisać. Zdecydowałam, że zapiszę się w dziale "Wywiady". Kiedy oddałam kartke do tyłu poczułam lodowaty i morderczy wzrok Elizabeth. Kiedy kartka wróciła do wysokiego męszczyzny, zaczą wyczytywać działy i osoby, które będą się tym zajmować. Nagle usłyszałam:
- Dział "Wywiady" - Anne Gri... A, przepraszam, Elizabeth Evans!
Co?! Co do...?! Dlaczego?! 
Kiedy męszczyzna skończył wyczytywać listę, podeszłam do biurko, ale w tym samym czasie podszedł ten chłopak. Spojrzał na mnie i odsuną się z uśmiechem.
- Przepraszam, proszę pana...
- Tak? Stało się coś? Jak się nazywasz?
- Anne Grier i chodzi o to, że...
- Przepraszam dziecko, ale nie jesteś zapisana, więc nie mamy o czym rozmawiać. - powiedział oschle.
- Ale... - nie zdążyłam skończyć, ponieważ chłopak powiedział:
- Proszę pana, zaszła tu pewna pomyłka.
- Na prawdę?
- Tak, ta pani zapisała się do działu "Wywiady", lecz została skreślona. - powiedział uprzejmie. Po co on to robi?!
- Oh, rzeczywiście. Przepraszam, ale nie mogę nic z tym zrobić.
- Nic się nie stało, chciałam to tylko wytłumaczyć - szybko zareagowałam, ponieważ miałam już tego dość - To do widzenia.
- Do widzenia dziecko. - odpowiedział i wrócił do swoich papierów.
Kiedy odeszłam do ławki poszedł za mną ten chłopak, więc powiedziałam:
- Dzięki za pomoc... 
- Nie ma za co. Nazywam się Adalbert. Ale możesz mi mówić Adi. - i odszedł. Szybko wyszłam z sali zastanawiając się, kto to i o co mu chodzi...

***

Wiem, że strasznie długo nie było zrodziału, ale miałam trochę problemów rodzinnych. Mam nadzieję, żę podobało się. Czyżby szykuje się nowy bohater? ;) Liczę na komentarz
Narazka xx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz