niedziela, 12 lipca 2015

Rozdział #5

Czytasz  = komentujesz

***

"Idę szkolnym korytarzem. Nagle ktoś mnie łapie za rękę. To był Danny.
- Anne, muszę ci coś wyznać.
- Tak?
- Wstawaj!
- Co...?"
- Ann wstawaj. Mama cię woła na dół.
- Która godzina Polly?
- 8:06.
- Dobrze. Powiedz, że zaraz przyjdę.
Pauline zawsze musi mnie budzić w najlepszym momencie. Ale trzeba żyć dalej. Ubrałam się w to:


i zeszłam na dół.
- Cześć córciu.
- Dzień dobry mamo.
Zrobiłam sobie kanapki z serem, pomidorem, ogórkiem i usiadłam przed telewizorem.
Nagle zadzwonił telefon. Odebrała Pauline.
- Dom Grier'ów. Mówi Pauline. W czym mogę pomóc? - ona zawsze lubi się wydurniać.
- Tak, oczywiście. Anne, Agnes dzwoni!
- Idę... Hej Aggie.
- Hejka Ann. Chciałabyś o 13:00 do kawiarni.
- Jasne. Zgaduję, że później pójdziemy do sklepu?
- Czytasz w myślach. Więc do!
- Do! - i odłożyłam słuchawkę. Jest 8:53. Mam około 4h dla siebie. Chyba napiszę coś na blogu.

***

"Jestem STRASZNIE zmęczona (chociaż niedawno wstałam). Ale za 4h idę spotkać się z moją przyjaciółką. Najlepsze jest to, że jest już... WEEKEND!!! Nareszcie... Byłam strasznie zmęczona całą tą szkołą. Tym bardzie, że w tym tygodniu działo się tyyyyyle rzeczy." Weszłam na YT i włączyłam pierwszą lepszą piosenkę jaka była. Chyba 5 Seconds of Summer - Don't Stop. Pisałam dalej bloga. "Miałam piękny sen. Szłam szkolnym korytarzem. Pan X... wiem, że chcecie wiedzieć kto to, ale w tym momencie nie mogę tego ujawnić. Lecz wracając do snu: Pan X złapał mnie za rękę i chciał coś powiedzieć, ale moja siostra mnie obudziła. Tak jest za każdym razem. Nie cierpię jej -.-
To chyba wszystko, nie mam co więcej pisać. Zostały mi 3h 33 min dla siebie.
Narazka ;)"


***

- Cześć Agnes!
- Cześć Ann!
- Dobra,to gdzie idziemy najpierw?
- Widziałam śliczną sukienkę dla ciebie w jednym sklepie. Chodźmy!
Agnes pociągnęła mnie za rękę. Sukienka była naprawdę śliczna.
Pomyślałam, że kupię coś dla Polly i znalazłam tę śliczną sukienkę.
Powinna się jej spodobać. Później poszłyśmy na manicure.
Mój:
Agnes:
Następnie udałyśmy się, aby kupić jakieś gry. Długo szukałyśmy czegoś fajnego, aż wreszcie znalazłyśmy to:
Wiem, że to gry bardziej dla chłopaków, ale kocham takie gry!
Zaszłyśmy jeszcze kupić jakieś książki. Agnes nic sobie nie kupiła. Ja kupiłam to:

Wesołe i zmęczone zaszłyśmy do kawiarni.

***

*18:37*
- Hej Polly! - krzyknęłam wchodząc do domu - Mamy nie ma?
- Hejka. Nie, poszła na zakupy.
- Ok. To ja lecę na górę... A! Jeszcze jedno. Mam dla ciebie sukienkę. Podoba ci się?
- Jest śliczna. Dziękuję...
- Nie ma za co. - i pognałam na górę. Włączyłam komputer i odpaliłam GTA V.
Spać poszłam dopiero o 1:04.

***

*Następnego dni rano*
"Anne, wstawaj szybko. Wejdź na stronę naszej szkoły. SZYBKO!" SMS od Agnes. To była pierwsza rzecz jaką przeczytałam po przebudzeniu. Była chyba 7:18. Czego ona chce ode mnie tak wcześnie?! Ale jeśli już nie śpię, to sprawdzę. "Uczniowie! Mamy przyjemność gościć słynnego dziennikarza! Dnia jutrzejszego będzie możliwość zapisania się do gazetki szkolnej..." Szybko chwyciłam telefon i zadzwoniłam do Aggie. Zanim zdążyłam coś powiedzieć usłyszałam:
- Siemka Ann. I co? Widziałaś?
- Tak, ale nie rozumiem, o co ci chodzi.
- No jak to o co?! Żebyś zapisała się do gazetki szkolnej!
- Po co? Nie nadaję się tam.
- Śmieszna jesteś. Prowadzisz najlepszego bloga. A teraz swoje zdolności będziesz mogła pokazać całej szkole!
- OK! Zastanowię się nad tym.
- Dzięki kochana! Narka.
- Narka.
Ta gazetka szkolna to nie jest wcale taki głupi pomysł. Może nawet fajnie by było.
Z rozmyślań wyrwał mnie krzyk Polly:
- TATA! TATA! ANN! TATO PRZYJECHAŁ! - byłą ją słychać w całym domu.
Szybko zeszłam na dół przywitać się z ojcem. Podeszłam do niego i się przytuliłam.
- Cześć tato. Jak było we Francji?
- Byłem tak chyba 6 razy. Za każdym razem widziałem to samo. Kiedyś was tam zabiorę. Lecz teraz przywiozłem wam to. - powiedział i położył na stole naszyjnik dla mamy, kolczyki dla Pauline i bransoletkę dla mnie.
- Są śliczne! - pisnęła Polly.
- Racja! Są odjazdowe.
Wszyscy usiedliśmy na kanapie i słuchaliśmy opowieści taty. Nagle zamilkł. Po chwili zapytał:
- A jak tam u was? Macie coś ciekawego do opowiedzenia? - zaskoczyło mnie to pytanie. Nigdy się nie pytał o takie rzeczy.
- Ja chyba zapiszę się do gazetki szkolnej. Ale nie jestem jeszcze do końca... - nie skończyłam mówić, ponieważ wszyscy zaczęli coś gadać, lecz nic nie zrozumiałam. Kiedy wszyscy się uspokoili, tata powiedział:
- To cudownie córeczko. Na pewno cię przyjmą.
- Tak, gwarantuję to - mama prawie płakała.
- Jestem jestem z ciebie taka dumna - Polly udawała wielkie poruszenie kładąc jedną rękę na czoło,a drugą wachlując się.
Wszyscy zaczęli się śmiać. Porozmawialiśmy jeszcze trochę, a później mama przyniosła obiad. Po obiedzie poszłam na górę. Włączyłam laptopa, weszłam na mojego bloga i zaczęłam pisać:
"Boże, zapomniałam, że dzisiaj przyjeżdża mój ojciec! Jak już kiedyś pisałam, mój ojciec jest biznesmenem i jeździ do krajów na całym świecie w różnych sprawach. Już 6 raz był we Francji. Tym razem przywiózł mi bransoletkę:
Prawda, że piękna ♥! Kocham mojego tatę! Ale odchodząc od tematu... Chyba zapisuję się do gazetki szkolnej :). Nie jestem jeszcze pewna, ale to chyba dobry pomysł. Narazka" 
Nie miałam weny na zakończenie. Usiadłam na łóżku i zaczęłam czytać książkę. Po 3 rozdziałach zeszłam na dół. Na kanapie siedziała Polly oglądając Nickelodeon.
- Gdzie tata i mama?
- Poszli gdzieś. - odpowiedziała obojętnie.
- Ale gdzie?
- Nie wiem. - nie widziałam sensu kontynuacji tej rozmowy. Weszłam do pokoju i zaczęłam słuchać muzyki. Około 1h później zaczęłam sprawdzać Facebook, Instagram, Twitter, We Heart It, Vine, Snapchat. Nagle usłyszałam jakieś śmiechy na dole. Wyjrzałam za drzwi. Pauline też słuchała co się dzieje. Podeszłam trochę do schodów. Zobaczyłam tatę i mamą pijących wino i siejących się na całe gardło. Wyglądali tak słodko. Odsunęłam się od schodów i pokazałam dla Polly kciuk w górę. Ona uśmiechnęła się do mnie i zniknęła w swoim pokoju.
Była 18:52. Pomyślałam, że wezmę kąpiel. Wzięłam moją ulubioną pieżamę z pieskami i kotkami, ręcznik i poszłam do łazięki. Po kąpięli wskoczyłam do ciepłego łóżka i prawie od razu zasnęłam.

***

*Następnego dnia, przed lekcjami*
Czekam przed salą gazetki szkolnej. Strasznie się denerwuję. Wśród uczniów zobaczyłam Liz i chłopaka, który na pewno się u nas nie uczył. Muszę przyznać, że był naprawdę ładny. Po 15 minutach przyszedł wysoki męszczyzna z koziął bródką. Ubrany był bardzo elegancko. Otworzył drzwi i weszliśmy do środka. Kiedy wszyscy zajęli miejsca (Liz 2 ławki za mną), wysoki męszczyzna przedstawił nam się i opowiedział o swojej pracy. Trochę przynudzał. Przez całe jego przemówienie wydawało mi się, że ten "nowy" chłopach gapił się na mnie. Później wysoki męszczyzna puścił kartkę i każdy miał się wpisać. Zdecydowałam, że zapiszę się w dziale "Wywiady". Kiedy oddałam kartke do tyłu poczułam lodowaty i morderczy wzrok Elizabeth. Kiedy kartka wróciła do wysokiego męszczyzny, zaczą wyczytywać działy i osoby, które będą się tym zajmować. Nagle usłyszałam:
- Dział "Wywiady" - Anne Gri... A, przepraszam, Elizabeth Evans!
Co?! Co do...?! Dlaczego?! 
Kiedy męszczyzna skończył wyczytywać listę, podeszłam do biurko, ale w tym samym czasie podszedł ten chłopak. Spojrzał na mnie i odsuną się z uśmiechem.
- Przepraszam, proszę pana...
- Tak? Stało się coś? Jak się nazywasz?
- Anne Grier i chodzi o to, że...
- Przepraszam dziecko, ale nie jesteś zapisana, więc nie mamy o czym rozmawiać. - powiedział oschle.
- Ale... - nie zdążyłam skończyć, ponieważ chłopak powiedział:
- Proszę pana, zaszła tu pewna pomyłka.
- Na prawdę?
- Tak, ta pani zapisała się do działu "Wywiady", lecz została skreślona. - powiedział uprzejmie. Po co on to robi?!
- Oh, rzeczywiście. Przepraszam, ale nie mogę nic z tym zrobić.
- Nic się nie stało, chciałam to tylko wytłumaczyć - szybko zareagowałam, ponieważ miałam już tego dość - To do widzenia.
- Do widzenia dziecko. - odpowiedział i wrócił do swoich papierów.
Kiedy odeszłam do ławki poszedł za mną ten chłopak, więc powiedziałam:
- Dzięki za pomoc... 
- Nie ma za co. Nazywam się Adalbert. Ale możesz mi mówić Adi. - i odszedł. Szybko wyszłam z sali zastanawiając się, kto to i o co mu chodzi...

***

Wiem, że strasznie długo nie było zrodziału, ale miałam trochę problemów rodzinnych. Mam nadzieję, żę podobało się. Czyżby szykuje się nowy bohater? ;) Liczę na komentarz
Narazka xx

czwartek, 28 maja 2015

Rozdział #4

Czytasz = komentujesz

*Po wizycie u dyrektorki*
- Jezu, dobrze, że musimy tylko zostać po szkole i posprzątać stołówkę. Gorzej by było, gdybyśmy płacili za jej pralnię i fryzjera. - powiedziałam. Dyrektorka, kiedy usiadła do swojego biurka cała w zupie pomidorowej, wyglądała przezabawnie. Szkoda, że nie mogłam zrobić zdjęcia, bo to się chyba nigdy nie powtórzy.
- Racja. Ale... - zaczął Danny.
- Ale?
- Ale nowy kapelusz by jej się przydał.
Obaj wybuchnęliśmy śmiechem.
- O co chodzi? - za drzwi wyjrzała dyrektorka.
- O nic proszę pani. - z uśmiechem powiedział Danny. On ma taki śliczny uśmiech.
Dyrektorka popatrzyła podejrzliwie, lecz zaraz wróciła do swojego gabinetu. Zadzwonił dzwonek. Pożegnaliśmy się i każdy poszedł do swoich klas. Przed salą spotkałam Aggie.
- Widziałam co się stało.
- Ja też. I co? - obie ze śmiechem weszłyśmy do sali na angielski.

***

*Po lekcjach, 15:25*
(Oczami Danny'ego)
- Witam ponownie. - powiedziała do mnie Anne.
- A no witam panią. 
Oboje się zaśmialiśmy.
- To co? Idziemy na tę wojnę z garami? - Ann jest taka słodka, kiedy się uśmiecha.
- Z tobą zawsze.
I zabraliśmy się za mycie tych garów. Jak to możliwie, że są takie brudne?!

(Oczami Anne)
Z Dannym świetnie się bawiliśmy. Chociaż zmywanie naczyń nie jest jakieś bardzo fajne. Nagle Danny przestał się śmiać.
- Ej, stało się coś?
- Nie tylko, chciałem ci coś powiedzieć... - wyglądał na zdenerwowanego.
- Tak? O co chodzi?
- Bo wiesz... Ja... No ten... Nie wiem jak to powiedzieć, ale... - w tym momencie weszła dyrektorka.

- Dobra dzieciaki, wracać do domu. - powiedziała gniewnie i wyszła.
- No to... Do jutra... Ann...
- Do jutra Dan.
I każdy poszedł do swojej szatni.

***

*Dom Danny'ego, 18:00*
(Oczami Danny'ego)
Jestem totalnym idiotą, kretynem, debilem... Mogę tak cały czas. Dlaczego jej nie powiedziałem? Dlaczego?!

***

*Dom Anne, w tym samym czasie*
(Oczami Pauline)
Ann wróciła do domu jakaś dziwna. Przywitała się zwykłym "cześć" i poszła do siebie.

*18:30*
Dzwoni Philip.
- Hej Polly. Chciałabyś się spotkać o 18:45?
- Siemka Phil. Jasne. A gdzie?
- Może na plac zabaw za tą nową biblioteką?
- Z chęcią. - odpowiedziałam wesoły.
- To do zobaczenia o 18:45.
- Do zobaczenia. - rozłączył się.
Ok, trzeba się teraz spytać mamy o zgodę. Na pewno się zgodzi. Chyba...
- Mamo...
- Tak, możesz się spotkać z Philipem.
- A ty skąd...?
- Przeczucie. Tylko sprawdź co robi Anne i czy nie jest głodna. Nie jadła kolacji.
- Dobrze mamo. Dziękuję.

***

(Oczami Anne)
Polly wleciała do mojego pokoju i spytała się mnie co robię i czy nie chcę kolacji. Powiedziałam, że nie i poprosiłam, żeby wyszła. 
- Będziesz pisać post na bloga? - spytała.
- Nie mam siły. Poczytam książkę.
- Dobrze. No to pa.
- Idziesz się spotkać z Philem, tak? - uśmiechnęłam się chytrze. 
- Tak, a teraz daj mi spokój. - udała obrażoną.
- No dobrze. No to do.
- Do! - Polly wyszła.

***

Była 22:00. Wszyscy już śpią. Nie rozumiałam co czytam. Czułam się dziwnie. Bolała mnie głowa, ale nie dałam radę pójść po tabletkę. Na FB dostałam wiadomość od Liz: "Słyszałam co się dzisiaj stało. Masz szczęście, że mnie tam nie było. Mam nadzieję, że nie zarywałaś do mojego chłopaka, bo pamiętaj: ON JEST MÓJ!" Wylogowałam się z Facebooka i czytałam dalej książkę (dziwne, że mnie to nie ruszyło). Jedyne co pamiętam, to zdanie z książki: "Żeby się żenić, to trzeba być albo idiotą, albo kretynem, albo samobójcą.*" Zaraz po tym poszłam spać.

***

Wiem, że cały rozdział nie ma do końca sensu. Ale z sensem to ja tego bloga nie napiszę. Teraz rozdziały będą pojawiać cię częściej albo postaram się, by tak było. Piszcie swoje opinie w komentarzach.
Narka xx

*Ewa Nowak - "Lawenda w chodakach"

wtorek, 19 maja 2015

Rozdział #3

Czytasz = komentujesz

***

Zanim zaczniesz czytać ten rozdział, zobacz nową bohaterkę
http://tonightcanwedance.blogspot.com/2015/05/bohaterowie.html

***

No nie, to znowu ona...
- Danny, odejdź od niej. Głupotą jest strasznie łatwo się zarazić - Elizabeth uśmiechnęła się sztucznie.
- Racja, widzę to po tobie - Liz prawie wybuchła, jak to powiedziałam.
- Ty mała... Ok, jak chcesz. Danny, chodź!
Dan powoli wstał od stołu.
- No to, pa Ann. Mam nadzieję, że się kiedyś znów spotkamy.
- Pa Dan.

***

*Po szkole*
- I co? Gadałaś z nim? Widziałam, jak razem siedzieliście. Wyglądaliście tak słodko i...
- Agnes, spokojnie. Zaraz mi tutaj wybuchniesz. - zaśmiałam się.
- Ok, ale powiedz...
- Tak? - zaraz się zacznie...
- Ładnie pachnie? Miły jest? Patrzył na ciebie? A czy...
- On... ma dziewczynę...
- COOO?! Kto to?!
- No jak to "kto"?! Elizabeth!
- Dobrze, jakoś sobie poradzimy... ALE I TAK NIE WIERZĘ, ŻE ON POTRAFI CHODZIĆ Z TĄ "KRÓLEWNĄ" - Agnes zrobiła w powietrzu cudzysłów.
- Może lubi takie...
- Nie załamuj się, na pewno nie. To byłoby chore.
- Racja. To co, idziemy do parku czy do galerii?
- Kobieto, ty się jeszcze pytasz?! Do galerii marsz!
I razem śmiejąc się poszłyśmy do galerii.

***


*W tym samym czasie*
(Oczami  Danny'ego)
- Dziewczyno, czego ty ode mnie chcesz?!
Liz mnie już wnerwia. Rozstaliśmy się jakieś pół roku temu, a ona dalej myśli, że jestem jej.
- No, ale kotku...
- Nie masz prawa tak do mnie mówić, rozumiesz?
Zostawiłem ją tam samą. Przed bramą szkoły. Nie ważne co teraz zrobi. Nie obchodzi mnie to.
Skoro teraz mam czas dla siebie, to trzeba się zastanowić, jak bliżej zapoznać się z Anne...

***

(Oczami Anne)
- Hej Polly.
- Siemka Ann, co tam masz?
- Coś dla ciebie.
- Serio?? - wydawała się zaskoczona, ale wiedziałam, że jest podekscytowana.
- Tak, proszę.
- Wow, to jest boskie
- Podoba ci się?
- Jasne! Zaraz... Czego ode mnie chcesz?
- A muszę? Chciałam ci się odwdzięczyć za tamtą sukienkę.
- Nie trzeba było. A skoro już jesteśmy przy temacie sukienki. Jak tam rozmowa z Dannym? - uśmiechnęła się chytrze.
- Rozmawialiśmy razem na stołówce...
- A siedzieliście razem? Sami czy z kimś?
- Razem, sami. Ale...
- Był niemiły? Dziwnie się zachowywał? Czy może...
- Ma dziewczynę...
- Zgaduję, że tę "Elizabeth". Tak?
- Tak... - czuję, jak mi się łamie głos.
- Nie przejmuj się, na pewno nie. Coś ci się wydawało.
- Może i tak. Jest mama?
- Nie, poszła po zakupy.
- Ok, to ja pójdę do siebie.

***

"Witam Internecie. To znowu ja. Dzisiaj porozmawiałam z moim panem X. To znaczy nie z moim, bo on prawdopodobnie ma dziewczynę. Tylko jest ona taką "królewną", że trudno w to uwierzyć. Ale w tej chwili to nie jest takie ważne (kogo ja chcę oszukiwać, oczywiście, że jest ważne).
Po szkole poszłam z Aggie do galerii. Zobaczcie, co kupiłam dla mojej siostry 



Prawda, że śliczne. Ale kupiłam też coś dla siebie


A Agnes kupiła sobie ten śliczny zestaw 

Strasznie podoba mi się ta bluzka. Będę musiała taką kupić. Narazka."

- Hej Anne. - powiedziała cicho Polly.
- Tak?
Pauline była ubrana w dzisiejszy prezent ode mnie.
- Mogę się spotkać z Philipem? - zapytała niepewnie.
- Ok, tylko za długo mi nie łaź. Mama przychodzi za 3h i do tego czasu masz przyjść.
- Dziękuję! - Polly z uśmiechem wyleciała z mojego pokoju.

***
*Następnego dnia*
 
"Dzisiaj mam zamiar ponownie zagadać do pana X. Jak myślicie, ten strój się nadaje?
Myślę, bu założyć jeszcze bransoletkę, ale nie wiem którą


Chyba założę obie :) Później wam wszystko opiszę. Narazka."

***

*W szkole, na stołówce* - Hej Danny!
- Hejka Anne! - wyglądał na bardzo zadowolonego.
- Co dzisiaj jest?
- Znowu pomidorówka. Przynajmniej pomidorówki są dobre.
- Ja tam lubię pomidorówkę.
Wzięliśmy 2 pomidorówki i poszliśmy do stolika, ale po drodze natknęliśmy się na dyrektorkę i... wylaliśmy na nią zupę!
- Oh, dzień dobry pani dyrektor. Ma pani bardzo ładny nowy kapelusz. - powiedział Dan.
- Tak, a te kawałki ryżu we włosach i czerwony kołnierz bialuteńkiej bluzki podkreśla pani urodę. - dodałam.
- Anne Grier i Danny Simpson, do gabinetu.
- Ale... - próbowałam coś powiedzieć.
- Natychmiast!
No to się wkopaliśmy...

***

To już 3 rozdział. Jak wam się podobał? Ten wyszedł trochę dłuższy, ale cały czas takie nie będą. Jeśli zauważyłeś błąd albo masz jakiś pomysł, napisz w komentarzu ;)
Narka xx



niedziela, 17 maja 2015

Rozdział #2

Czytasz = komentujesz


- Anne... ej... wstawaj...
- Co???
- Mam coś dla ciebie.
- A nie mogę jeszcze pospać. Jest... 6:05.
- No proszę - Polly ciągnęła dalej.
- Dobrze, ale jeśli to głupi ża... Boże, ta sukienka jest śliczna!
- I twoja.
- Z jakiej to okazji? - nie nie mogę, to jest śliczne.
- Tak po prostu - Polly jakoś dziwnie się uśmiechnęła. Ona coś wie... tylko co.
- Ok, dziękuję ci siostrzyczko. To co, może śniadanie? I tak nie śpimy, a śniadanie o 6:07 jest zawsze spoko.
- Czemu nie. - zaśmiała się Pauline
- No to chodźmy! - uśmiechnęłam się szeroko.
Zeszłyśmy razem do kuchni.

***

- Co tam czytasz? - spytałam Polly.
- Nie, nic. - powiedziała zakłopotana.
- Pokaż mi to... Że co?! - Polly czytała mojego bloga - Czytałaś ostatni wpis? -jak ja jej zaraz...
- T... Taaa... Tak - jąkała się Polly.
- Osz ty mały gnomie. I wiesz wszystko o...
- Dannym? Tak.
- Skąd ty wiesz,  że to o Dannym?! - jaka z niej wredna...!
- Nie ważne, ale dzisiaj masz mi nałożyć sukienkę, ślicznie się wymalować i zagadać do niego.
- Dobra, skończ śniadanie i do szkoły, bo jest 7:20, więc zaraz się spóźnisz.
- Ok, to ja lecę Ann. Miłego dnia! - ostatnie zdanie krzyknęła wychodząc z domu.
Co by teraz zrobić...

***

" Nie uwierzycie: moja siostra kupiła mi tę piękną sukienkę i KAZAŁA mi iść w niej do szkoły.


Teraz trzeba się w to wystroić i lecieć do szkoły. Przepraszam, że ten post jest strasznie krótki, ale musiałam wstawić zdjęcie tej sukienki. Do później x"

Opublikowane. Teraz ubrać się w to cudo i do szkoły.

***

- Boże Ann, skąd masz taką wypasioną sukienkę?! - Agnes od razu zaczęła przyglądać się sukience.
- Moja siostra czyta mojego bloga i wie o Dannym, więc kupiła mi tę sukienkę.
- Śliczna ta sukienka. Ciekawe gdzie kupiła... - Aggie nie zwracała uwagi co mówię.
- Aggie, słuchasz mnie?
- Tak, oczywiście - nie spuszczała wzroku z mojej sukienki.
- To co mówiłam? - teraz ją mam.
- Tę sukienkę kupiła ci Polly i masz w niej pogadać z Dannym - wow.
- WOW... Myślałam, że nie słuchasz.
- Podzielna uwaga.
- Spoko... To może teraz pójdziemy na lekcje?
- Okay - zaśmiała się Agnes i poszłyśmy na historię.

***

Razem z Aggie poszłyśmy na stołówkę. Dzisiaj była zupa pomidorowa. Moja ulubiona zupa.

Trochę pełno tego nalali! Szłam powoli, ale nie zobaczyłam Danny'ego i... na szczęście nie wylałam na niego zupy.
- O jejciu. Przepraszam. Prawie wylałem na ciebie zupę. - O ja, Dany mówi do mnie. Tak, wiem, że to jest chore, ale co mi tam.
- Nie, to ja przepraszam. Nie patrzyłam jak idę.
- Spoko... Ty chyba jesteś Anne, tak? - OMG, zna moje imię...
- Tak, a ty to chyba Danny.
- Masz rację. Chciałabyś się dosiąść?
- Tak. - chyba się rumienię
Podeszłam z nim do stolika, a on odsunął mi krzesło. Przypomina mi to trochę te romantyczne filmy, ale nie wylałam nic na niego. Nie ważne, mi się podoba. Siedzieliśmy tak, póki nie usłyszeliśmy...
- DANNY! CO TY WYRABIASZ?!

***

Dziękuję za przeczytanie już Rozdziału #2. Jak myślicie, kto to był? Chcecie też, bym pisała jako Danny? Piszcie :3
Narka xx

Rozdział #1

Czytasz = komentujesz


"Ten dzień był superowy. Miałam aż trzy plastyki! Jak ja kocham plastykę... Ale na moje nieszczęście była fizyka i chemia :(  Ale da się przetrwać. Po lekcjach spotkałam się z moją kumpelą Aggie. Łaziłyśmy po sklepach i kupiłam taki fajowy outfit. Tu macie zdjęcie

I nie uwierzycie... spotkałam go <3 Tak, pana X*. Jaki on"

-Ann! Ann! - wołała Polly.
-Czego chcesz?
-Philip przyszedł. Mogę pójść z nim do parku?
-Do parku? Jest 19:00. - ona z tym Philipem to nawet na księżyc poleci.
-Proszę... - zrobiła te swoje "słodkie oczka". Nienawidzę tego, bo ona wie, że na mnie to działa.
-Niech ci będzie, ale o 20:30 stawiasz się w domu. - niech nie myśli, że ma tyle swobody.
-Dziękuję. Kocham cię! - krzyknęła i wyleciała z domu.
Dobrze, więc mama wraca o 21:00, siostry nie ma do 20:30, więc mam półtorej godziny dla siebie. Doskonale. Mogę skończyć pisać i coś namalować. Więc, na czym to skończyłam?

"Jaki on słodki. I taki śliczny. Jutro muszę iść na konkurs Polly. Będzie grać na gitarze. Na pewno znowu to samo co pół roku temu. Ona to nie może wymyślić nic innego. Chyba nic innego ciekawego się nie działo. Jutro jeszcze coś napiszę. Narazka"

Jest 19:36. Chyba coś pomaluję. Ok, więc... Jezu, zapomniałam kupić farby. Ok, więc jednak nie pomaluję. Wezmę komórkę i tylko coś sprawdzę na FB... i jeszcze tylko IG... i może Vine, Snapchat, We Heart It i Twitter...
-Hej Ann, żyjesz tam? - krzyknęła Polly - Mama kupiła lody. Chcesz?
-Co? Która już godzina? - tak długo sprawdzałam to wszystko?
-21:13, a coś się stało? - spytała mama.
-Nie, nic. Ja już chyba idę spać. Dobranoc!
Umyłam się i wskoczyłam do łóżka. Jutro muszę zagadać do Danny'ego. Ciekawe jak...

***

Podobało się? Nie zapomnij napisać komentarza ;)
Narka xx

*Pan X - Danny

Bohaterowie

Anne Grier

17-letnia dziewczyna, mieszkała w Cardiff, ale przeprowadziła się do Liverpool. Bardzo lubi malarstwo i jest bardzo znana w szkole z malowania dla innych na szafkach i podręcznikach. Nienawidzi chemii, fizyki i matematyki. Prowadzi bloga o swoim życiu. Ma najlepszą przyjaciółkę Agnes i siostrę Pauline. Jest zakochana w Dannym. Znajomi mówią na nią Ann.


Agnes Enchanted

17-letnia dziewczyna, mieszka w Liverpool. Interesuje się nożną, siatkówką, koszykówką i wszystkimi możliwymi sportami związanymi z piłką. Nie lubi francuskiego i niemieckiego na które zapisała ją mama. Bierze udział w wielu zawodach sportowych. Jest najlepszą przyjaciółką Anne. Ma brata Philipa. Znajomi mówią na nią Aggie.


Danny Simpson

18-latek, który mieszka w Birkenhead, ale dojeżdża do szkoły w Liverpool. Kocha wszystkie sporty, ale jeździ na zawody z koszykówki. Nie lubi historii. Zakochał się w Anne. Jest jedynakiem. Znajomi mówią na niego Dan.


Pauline Grier

15-latka, mieszka w Liverpool. Kocha muzykę: słuchać i grać. Jeździ na różne konkursy. Nienawidzi malarstwa i uważa, że hobby jej siostry jest głupie. Ma siostrę Anne. Przyjaźni się z bratem Agnes, ale za nią nie przepada. Znajmi mówią jej Polly.


Philip Enchanted

14-latni chłopak, mieszka w Liverpool. Uwielbia skateboarding. Nie lubi malarstwa. Chodzi do tej samej szkoły co Pauline. Ma siostrę Agnes i kumpluje się z siostrą Anne. Znajomi mówią na niego Phil.


Elizabeth Evans

17-latka, mieszkała w  Londynie, ale przeprowadziła się do Liverpool. Kocha modę i chodzi na dodatkowe zajęcia z szycia. Nienawidzi Anne. Ma brata Williama. Jest "wrogiem" Ann. Uważa, że jest księżniczką. Podkochuje się w Dannym. Znajomi mówią na nią Liz.



O dodaniu innych bohaterów będę powiadamiać przed rozdziałami.
Narka xx

sobota, 16 maja 2015

Witam was wszystkich!

Mam na imię Luiza. Tyle wystarczy. Będę tutaj pisać opowiadanie, ale nie takie jak wszyscy: o sławnych osobach albo o zmyślonych rzeczach. Moje opowiadanie będzie w pewnym stopniu wymyślone, oczywiście, ale niektóre sytuacje, które się tutaj pojawią, przytrafiły mi się w prawdziwym życiu. Dość tego pisania. Czekajcie na opis postaci i pierwszy rozdział ;)
Narka xx