Czytasz = komentujesz
*Po wizycie u dyrektorki*
- Jezu, dobrze, że musimy tylko zostać po szkole i posprzątać stołówkę. Gorzej by było, gdybyśmy płacili za jej pralnię i fryzjera. - powiedziałam. Dyrektorka, kiedy usiadła do swojego biurka cała w zupie pomidorowej, wyglądała przezabawnie. Szkoda, że nie mogłam zrobić zdjęcia, bo to się chyba nigdy nie powtórzy.
- Racja. Ale... - zaczął Danny.
- Ale?
- Ale nowy kapelusz by jej się przydał.
Obaj wybuchnęliśmy śmiechem.
- O co chodzi? - za drzwi wyjrzała dyrektorka.
- O nic proszę pani. - z uśmiechem powiedział Danny. On ma taki śliczny uśmiech.
Dyrektorka popatrzyła podejrzliwie, lecz zaraz wróciła do swojego gabinetu. Zadzwonił dzwonek. Pożegnaliśmy się i każdy poszedł do swoich klas. Przed salą spotkałam Aggie.
- Widziałam co się stało.
- Ja też. I co? - obie ze śmiechem weszłyśmy do sali na angielski.
***
*Po lekcjach, 15:25*
(Oczami Danny'ego)
- Witam ponownie. - powiedziała do mnie Anne.
- A no witam panią.
Oboje się zaśmialiśmy.
- To co? Idziemy na tę wojnę z garami? - Ann jest taka słodka, kiedy się uśmiecha.
- Z tobą zawsze.
I zabraliśmy się za mycie tych garów. Jak to możliwie, że są takie brudne?!
(Oczami Anne)
Z Dannym świetnie się bawiliśmy. Chociaż zmywanie naczyń nie jest jakieś bardzo fajne. Nagle Danny przestał się śmiać.
- Ej, stało się coś?
- Nie tylko, chciałem ci coś powiedzieć... - wyglądał na zdenerwowanego.
- Tak? O co chodzi?
- Bo wiesz... Ja... No ten... Nie wiem jak to powiedzieć, ale... - w tym momencie weszła dyrektorka.
- Dobra dzieciaki, wracać do domu. - powiedziała gniewnie i wyszła.
- No to... Do jutra... Ann...
- Do jutra Dan.
I każdy poszedł do swojej szatni.
***
*Dom Danny'ego, 18:00*
(Oczami Danny'ego)
Jestem totalnym idiotą, kretynem, debilem... Mogę tak cały czas. Dlaczego jej nie powiedziałem? Dlaczego?!
***
*Dom Anne, w tym samym czasie*
(Oczami Pauline)
Ann wróciła do domu jakaś dziwna. Przywitała się zwykłym "cześć" i poszła do siebie.
*18:30*
Dzwoni Philip.
- Hej Polly. Chciałabyś się spotkać o 18:45?
- Siemka Phil. Jasne. A gdzie?
- Może na plac zabaw za tą nową biblioteką?
- Z chęcią. - odpowiedziałam wesoły.
- To do zobaczenia o 18:45.
- Do zobaczenia. - rozłączył się.
Ok, trzeba się teraz spytać mamy o zgodę. Na pewno się zgodzi. Chyba...
- Mamo...
- Tak, możesz się spotkać z Philipem.
- A ty skąd...?
- Przeczucie. Tylko sprawdź co robi Anne i czy nie jest głodna. Nie jadła kolacji.
- Dobrze mamo. Dziękuję.
***
(Oczami Anne)
Polly wleciała do mojego pokoju i spytała się mnie co robię i czy nie chcę kolacji. Powiedziałam, że nie i poprosiłam, żeby wyszła.
- Będziesz pisać post na bloga? - spytała.
- Nie mam siły. Poczytam książkę.
- Dobrze. No to pa.
- Idziesz się spotkać z Philem, tak? - uśmiechnęłam się chytrze.
- Tak, a teraz daj mi spokój. - udała obrażoną.
- No dobrze. No to do.
- Do! - Polly wyszła.
***
Była 22:00. Wszyscy już śpią. Nie rozumiałam co czytam. Czułam się dziwnie. Bolała mnie głowa, ale nie dałam radę pójść po tabletkę. Na FB dostałam wiadomość od Liz: "Słyszałam co się dzisiaj stało. Masz szczęście, że mnie tam nie było. Mam nadzieję, że nie zarywałaś do mojego chłopaka, bo pamiętaj: ON JEST MÓJ!" Wylogowałam się z Facebooka i czytałam dalej książkę (dziwne, że mnie to nie ruszyło). Jedyne co pamiętam, to zdanie z książki: "Żeby się żenić, to trzeba być albo idiotą, albo kretynem, albo samobójcą.*" Zaraz po tym poszłam spać.
***
Wiem, że cały rozdział nie ma do końca sensu. Ale z sensem to ja tego bloga nie napiszę. Teraz rozdziały będą pojawiać cię częściej albo postaram się, by tak było. Piszcie swoje opinie w komentarzach.
Narka xx
*Ewa Nowak - "Lawenda w chodakach"
*Po lekcjach, 15:25*
(Oczami Danny'ego)
- Witam ponownie. - powiedziała do mnie Anne.
- A no witam panią.
Oboje się zaśmialiśmy.
- To co? Idziemy na tę wojnę z garami? - Ann jest taka słodka, kiedy się uśmiecha.
- Z tobą zawsze.
I zabraliśmy się za mycie tych garów. Jak to możliwie, że są takie brudne?!
(Oczami Anne)
Z Dannym świetnie się bawiliśmy. Chociaż zmywanie naczyń nie jest jakieś bardzo fajne. Nagle Danny przestał się śmiać.
- Ej, stało się coś?
- Nie tylko, chciałem ci coś powiedzieć... - wyglądał na zdenerwowanego.
- Tak? O co chodzi?
- Bo wiesz... Ja... No ten... Nie wiem jak to powiedzieć, ale... - w tym momencie weszła dyrektorka.
- Dobra dzieciaki, wracać do domu. - powiedziała gniewnie i wyszła.
- No to... Do jutra... Ann...
- Do jutra Dan.
I każdy poszedł do swojej szatni.
(Oczami Danny'ego)
- Witam ponownie. - powiedziała do mnie Anne.
- A no witam panią.
Oboje się zaśmialiśmy.
- To co? Idziemy na tę wojnę z garami? - Ann jest taka słodka, kiedy się uśmiecha.
- Z tobą zawsze.
I zabraliśmy się za mycie tych garów. Jak to możliwie, że są takie brudne?!
(Oczami Anne)
Z Dannym świetnie się bawiliśmy. Chociaż zmywanie naczyń nie jest jakieś bardzo fajne. Nagle Danny przestał się śmiać.
- Ej, stało się coś?
- Nie tylko, chciałem ci coś powiedzieć... - wyglądał na zdenerwowanego.
- Tak? O co chodzi?
- Bo wiesz... Ja... No ten... Nie wiem jak to powiedzieć, ale... - w tym momencie weszła dyrektorka.
- Dobra dzieciaki, wracać do domu. - powiedziała gniewnie i wyszła.
- No to... Do jutra... Ann...
- Do jutra Dan.
I każdy poszedł do swojej szatni.
***
*Dom Danny'ego, 18:00*
(Oczami Danny'ego)
Jestem totalnym idiotą, kretynem, debilem... Mogę tak cały czas. Dlaczego jej nie powiedziałem? Dlaczego?!
(Oczami Danny'ego)
Jestem totalnym idiotą, kretynem, debilem... Mogę tak cały czas. Dlaczego jej nie powiedziałem? Dlaczego?!
***
*Dom Anne, w tym samym czasie*
(Oczami Pauline)
Ann wróciła do domu jakaś dziwna. Przywitała się zwykłym "cześć" i poszła do siebie.
*18:30*
Dzwoni Philip.
(Oczami Pauline)
Ann wróciła do domu jakaś dziwna. Przywitała się zwykłym "cześć" i poszła do siebie.
*18:30*
Dzwoni Philip.
- Hej Polly. Chciałabyś się spotkać o 18:45?
- Siemka Phil. Jasne. A gdzie?
- Może na plac zabaw za tą nową biblioteką?
- Z chęcią. - odpowiedziałam wesoły.
- To do zobaczenia o 18:45.
- Do zobaczenia. - rozłączył się.
Ok, trzeba się teraz spytać mamy o zgodę. Na pewno się zgodzi. Chyba...
- Mamo...
- Tak, możesz się spotkać z Philipem.
- A ty skąd...?
- Przeczucie. Tylko sprawdź co robi Anne i czy nie jest głodna. Nie jadła kolacji.
- Dobrze mamo. Dziękuję.
*Ewa Nowak - "Lawenda w chodakach"
- Siemka Phil. Jasne. A gdzie?
- Może na plac zabaw za tą nową biblioteką?
- Z chęcią. - odpowiedziałam wesoły.
- To do zobaczenia o 18:45.
- Do zobaczenia. - rozłączył się.
Ok, trzeba się teraz spytać mamy o zgodę. Na pewno się zgodzi. Chyba...
- Mamo...
- Tak, możesz się spotkać z Philipem.
- A ty skąd...?
- Przeczucie. Tylko sprawdź co robi Anne i czy nie jest głodna. Nie jadła kolacji.
- Dobrze mamo. Dziękuję.
***
(Oczami Anne)
Polly wleciała do mojego pokoju i spytała się mnie co robię i czy nie chcę kolacji. Powiedziałam, że nie i poprosiłam, żeby wyszła.
- Będziesz pisać post na bloga? - spytała.
- Nie mam siły. Poczytam książkę.
- Dobrze. No to pa.
- Idziesz się spotkać z Philem, tak? - uśmiechnęłam się chytrze.
- Tak, a teraz daj mi spokój. - udała obrażoną.
- No dobrze. No to do.
- Do! - Polly wyszła.
Polly wleciała do mojego pokoju i spytała się mnie co robię i czy nie chcę kolacji. Powiedziałam, że nie i poprosiłam, żeby wyszła.
- Będziesz pisać post na bloga? - spytała.
- Nie mam siły. Poczytam książkę.
- Dobrze. No to pa.
- Idziesz się spotkać z Philem, tak? - uśmiechnęłam się chytrze.
- Tak, a teraz daj mi spokój. - udała obrażoną.
- No dobrze. No to do.
- Do! - Polly wyszła.
***
Była 22:00. Wszyscy już śpią. Nie rozumiałam co czytam. Czułam się dziwnie. Bolała mnie głowa, ale nie dałam radę pójść po tabletkę. Na FB dostałam wiadomość od Liz: "Słyszałam co się dzisiaj stało. Masz szczęście, że mnie tam nie było. Mam nadzieję, że nie zarywałaś do mojego chłopaka, bo pamiętaj: ON JEST MÓJ!" Wylogowałam się z Facebooka i czytałam dalej książkę (dziwne, że mnie to nie ruszyło). Jedyne co pamiętam, to zdanie z książki: "Żeby się żenić, to trzeba być albo idiotą, albo kretynem, albo samobójcą.*" Zaraz po tym poszłam spać.
***
Wiem, że cały rozdział nie ma do końca sensu. Ale z sensem to ja tego bloga nie napiszę. Teraz rozdziały będą pojawiać cię częściej albo postaram się, by tak było. Piszcie swoje opinie w komentarzach.
Narka xx
Narka xx
*Ewa Nowak - "Lawenda w chodakach"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz